WYGASAJĄCE POŻĄDANIE

W ramach tegorocznej Trójkonferencji – miłość, zależność, separacja, między innymi wzięłam udział w warsztacie Łukasza Müldner-Nieckowskiego „Wygasające pożądanie seksualne w relacji partnerskiej – przyczyny, skutki i rozwiązania”.

I dzisiaj właśnie o tym.

Temat jest trudny, bo jest niezwykle delikatny, intymny, nieraz drażliwy, ocierający się o tabu i idące za nim poczucie wstydu, zażenowania, bezradności. Rozmowa o udanym seksie bywa dla pary wymagająca, a co dopiero poruszanie kwestii związanych ze słabnącym pożądaniem. Jest to jednak problem niejednego związku, zwłaszcza związków wieloletnich, w których świeży powiew zakochania, efekt nowości i siła namiętności naturalnym biegiem czasu – minęły…

Zdarza się więc, że jednego lub obojga partnerów dotyka zahamowanie potrzeb seksualnych, które skutkuje:

  • obniżonym odczuwaniem potrzeb seksualnych
  • obniżonym pobudzeniem fizjologicznym
  • obniżonym poziomem przyjemności z kontaktów fizycznych, które są podejmowane
  • rzadszym inicjowaniem bliskości fizycznej
  • unikaniem rozmów na temat seksu lub kłótniami

Źródeł gasnącego pożądania w parze jest wiele. Warto przyjrzeć się swojemu związkowi i określić, na ile dotyczą go:

  • brak intymności, wrogość zamiast bliskości
  • unieruchomiona komunikacja, w tym tabuizacja rozmowy na temat wspólnej seksualności
  • konflikty wewnątrzpsychiczne jednego lub obojga partnerów, np. związane z kontrolowaniem v. poddawaniem się partnerowi, pragnieniem v. obawą związaną z przekraczaniem granic, obawą przed ujawnianiem fantazji seksualnych v. ich realizacją
  • nadmierne oczekiwania i przytłaczające lęki dotyczące sprawności
  • instrumentalna seksualność lub wręcz niesymboliczne realizowanie agresywności, gdzie seks jest po prostu narzędziem przemocy w parze

Zanim wróci życie do sfery seksualnej, niezbędne jest rozwiązanie powyższych lub jeszcze innych trudności trapiących partnerów. Czasem możliwe jest ich rozwiązanie we dwoje, czasem niezbędne wydaje się włączenie do tego trzeciej osoby – psychoterapeuty, seksuologa. Znaną prawdą jest, że najważniejszym organem uczestniczącym w zbliżeniu jest bowiem mózg, a ja rozszerzyłabym tą fizjologiczną metaforę o typowo psychologiczny wymiar, że chodzi o duszę…

Jaki jest przepis na udaną długoletnią relację seksualną?

Poniżej 10 składników…

1. Sprawność fizjologiczna.

Zaczynam od tego pozornie banalnego punktu, bo wszystko inne, bez sprawności fizjologicznej może po prostu zawieść. Rzecz, wydawać by się mogło, oczywista – dbać o swoje zdrowie, jednak zastanawiam się, ilu z nas regularnie co roku robi badania krwi, weryfikuje stan hormonów tarczycy, które mają ogromny wpływ na odczuwane libido, nie wspominając już o bardziej intymnych badaniach ginekologicznych lub urologicznych. Warto zaprzyjaźnić się więc z lekarzem tych specjalności, jeżeli chcemy się cieszyć seksem długie lata.

2. Troska o własną atrakcyjność seksualną.

Nie mam w tym punkcie na myśli przesadnej i wymagającej gonitwy o idealne ciało i nienaganny „look”, trudno bowiem o spontaniczność seksualną, gdy ona się martwi o to, czy nie rozmaże jej się szminka podczas namiętnych pocałunków, a on stale napina mięśnie brzucha, by eksponować swój sześciopak. Rzecz jest tak prosta, jak zachowanie higieny i schludny wygląd na co dzień. Kolejna oczywista rzecz, którą wymieniam? Jak często jednak po kilku latach związku dochodzi do sytuacji, w których on śpi w dziurawej piżamie, a ona odkłada umycie włosów na następny dzień, skoro dziś nie wychodzą? Diabeł tkwi w szczegółach. Warto się zastanowić, czy ten czy inny element naszego wyglądu czy zachowania wynika z zaufania i otwartości wobec partnera oraz służy budowaniu intymności, czy to po prostu efekt lenistwa, pobłażania sobie, a nawet lekceważenia partnera.

3. Seksualizowanie relacji partnerskiej.

W pierwszym etapie związku, dzięki koktajlowi hormonów, burzy neuroprzekaźników w mózgu i magii zakochania, namiętność wybucha między dwojgiem nieustannie, „iskrzy samo od siebie”. Z czasem dynamika miłości się zmienia, co może wiązać się z różnymi uczuciami – między innymi rozczarowania, utraty czy wypalenia, jeżeli parze towarzyszyło przekonanie o wyjątkowości, wieczności i niezmienności ich uczucia. Od zdania sobie sprawy, że po okresie silnej namiętności prędzej czy później w sposób naturalny nadejdzie czas stabilizacji (a dzieje się to już na poziomie neuronalnym, gdzie biochemia mózgu nie jest już taka sama, jak w stanie zakochania) zależy, czy dwoje w parze podejmie działania mające na celu podtrzymanie żywej relacji seksualnej. Dbałość o wzbudzanie pożądania u partnera, muśnięcia i spojrzenia w języku miłości znanym jedynie tym dwojgu, uwodzące interakcje, budowanie ekscytującego napięcia, romantyczne lub erotyczne prezenty, „randkowanie po latach” – to tylko garść z repertuaru, który można wykorzystać dla seksualizowania relacji partnerskiej.

4. Otwartość komunikacji emocjonalnej i dotyczącej potrzeb seksualnych.

Choć odnoszę wrażenie, że ogólnie coraz więcej mówi się o emocjach, seksualności i wadze relacji partnerskich, to chyba jest to wciąż temat nowy i eksplorowany przez współczesne pokolenia. Brak jest wielopokoleniowej tradycji mówienia o seksie w sposób naturalny i z szacunkiem, kultura i bogactwo słowa związanego z seksualnością wciąż się rozwijają. Wiele rozwiązań, jak to robić jest odkrywanych i testowanych przez zaangażowane pary. Podstawą wydaje się być wyrażanie emocji wprost, werbalnie i niewerbalnie. Istotne jest poznawanie drugiej osoby, rozmowy na temat jej upodobań seksualnych, ale także poznawanie się i komunikowanie przez dotyk…

5. Czas dla funkcjonowania w parze.

To, co przychodzi naturalnie w pierwszej fazie trwania związku, kiedy jest zakochanie i tylko tych dwoje „nie widzących świata poza sobą”, może być przedsięwzięciem później – jeżeli para zdecyduje z czasem podjąć się innych zobowiązań lub założyć rodzinę. Czas staje się towarem deficytowym…
Od umiejętności zorganizowania wspólnego czasu zależy, czy stworzona zostanie przestrzeń dla relacji romantyczno-erotyczno-przyjacielskiej w parze. Potrzeba wystarczającej ilość czasu w izolacji, aby zadbać o warunki do intymnej rozmowy, flirtu i zbliżenia. Jak to zrealizować? W zależności od trybu życia i spraw, w które jesteśmy zaangażowani, opcji będzie wiele, jeżeli tylko będzie nam towarzyszyło autentyczne pragnienie i motywacja, by ten wspólny czas zorganizować. Niania? W niedzielę nie pracuję? Rzucamy to wszystko i jedziemy na weekend w Bieszczady?

6. Optymalny dystans między sobą.

Dla udanego życia seksualnego ważne jest zachowanie równowagi pomiędzy bliskością partnerów, dążącą wręcz do zlania się ze sobą, a nadmiernym dystansem, z którego po czasie wyłania się dwoje obcych sobie ludzi. Ważny jest więc zarówno wspólny, jak i niezależny rozwój każdego z partnerów. W optymalnej różnicy dwojga kryje się potencjał twórczy dla rozwoju związku, także w sferze seksualnej.
Trudno spodziewać się, że „druga połowa” będzie mieć dokładnie takie same oczekiwania, niezmienne w czasie trwania długoletniego związku. I tak, jak mogą się zmienić upodobania kulinarne czy zainteresowania, mogą się zmienić potrzeby w sferze seksualnej. Niezbędna jest zatem akceptacja różnorodnych i zmieniających się oczekiwań, ale też szacunek dla ograniczeń własnych i partnera. Wraz z akceptacją i szacunkiem, przyjdzie gotowość do kompromisów i do negocjowania realizacji wzajemnych potrzeb.

7. Dynamika życia seksualnego.

Kontynuując wnioski z poprzedniego akapitu, para – zachowując optymalny dystans między sobą – tworzy przestrzeń dla zmienności i zaciekawiania się sobą. To jest ogromna wartość i „magia” długoletniego związku, w którym można jednocześnie znać partnera doskonale i czuć się przy nim bezpiecznie, a jednocześnie odkrywać w sobie te małe tajemnicze zakamarki umysłu, w których są od dawna oraz pojawiają się wciąż nowe fantazje. Aby zerwać z „nudą” stałego związku, potrzebna jest otwartość na eksperymentowanie i gotowość do pokonywania własnych ograniczeń zamiast unikania ich. Jest to jednak możliwe tylko wtedy, gdy para zachowuje równowagę między nowością a bezpieczeństwem, bada swoje możliwości i wzmacnia zaufanie do siebie przez wspólne doświadczenia, a nie łamie siebie nawzajem.

8. Znajomość tajników technik miłosnych.

Seksualność z jednej strony jest obszarem naturalnym, instynktownie odczuwanym i realizowanym. Z drugiej jednak mówi się o sztuce kochania, która doceniana i rozwijana była już od czasów starożytnych. Taki nosił tytuł słynny poemat Owidiusza, z niego po raz pierwszy zaczerpnięto łacińskie sformułowanie „ars amandi”.
„Sztuką jest kierować okręt
przez oceanu otchłanie…
Sztuką — jazda na rydwanie…
Sztuką jest też miłowanie…”

Korzyścią dla związku byłoby więc przyznać, że „o seksie nie wiemy wszystkiego” i można się w tym obszarze uczyć zwłaszcza, że tak mało jest szans, aby dorastający ludzie wychowywani w rodzinach z naszego kręgu kulturowego mogli czerpać z mądrych opowieści i budujących doświadczeń najbliższych. Zastanawiam się, czy przychodzi to łatwo, jeżeli komuś z różnych przyczyn w życiu towarzyszy przekonanie o tym, że skoro muszę się czegoś uczyć, to znaczy, że nie jestem dość dobry albo nawet jestem beznadziejny? Jak się z takim myśleniem konfrontować? Pewnie niejednokrotnie łatwiej odwracać wzrok i udawać, że urodziliśmy się ekspertami od seksu lub szukać inspiracji w łatwo dostępnych, często anonimowych i mało merytorycznych źródłach, jakimi są internet czy podobnie niedoświadczeni równolatkowie.

9. Samoocena seksualna.

Fundamentem dla niejednego sukcesu są optymistyczne myślenie i wiara we własne możliwości, tak zwana pozytywna samooocena. Nie dziwi takie stwierdzenie w kontekście życia zawodowego, zaskoczeniem może być odniesienie go do życia seksualnego. Afirmacja własnej seksualności, adekwatna i pozytywna samoocena seksualna jest jednym ze składników udanego pożycia intymnego w parze. Wzajemna troska partnerów o budowanie jej, jak i własna o nią dbałość jest potrzebna, aby przeciwdziałać gasnącemu pożądaniu.

10. „Sekretny afrodyzjak”.

Na samym końcu chciałam wspomnieć o najsilniejszym bodźcu seksualnym, który działa z podobnie wysoką intensywnością niezależnie od płci, dla związków hetero- i homoseksualnych. Wg badań (Fisher, 2002) jest nim…
pobudzony seksualnie partner, pożądający swojego partnera.
Zapraszam więc do uruchomienia swoistej pętli sprzężenia zwrotnego pożądania, która trochę jak „perpetuum mobile” będzie miała potencjał stałego podtrzymywania Waszego życia seksualnego.


Michalina Markowicz
psycholog, psychoterapeuta, doradca zawodowy
Mozaika – psychoterapia, diagnoza, rozwój


Photo by Gaelle Marcel on Unsplash