Macierzyństwo – utrata mimo pojawienia się dziecka?

„Wbrew pozorom porodowi może towarzyszyć poczucie utraty. Jeśli kobieta doświadcza ciąży jako stanu, który ją wypełnia dobrem i potencją to poród ją tego może pozbawić. Narodziny dziecka oznaczać mogą również stratę stałego towarzysza i wyidealizowanej, symbiotycznej „jedności” z nim. Trzeci rodzaj straty, to utrata „dziecka wyobrażonego” i “siebie jako wyobrażonej matki”. Po porodzie mamy do czynienia z dzieckiem-jako-takim oraz sobą w świetle realności. Nic dziwnego więc, że kobiety po porodzie tak często doświadczają stanów depresyjnych.”
Dana Birksteed Breen

Za: www.facebook.com/laboratoriumpsychoedukacji/posts/2418893438153988

Cytat ten bardzo mnie poruszył.

Od siebie dedykuję go wszystkim mamom, które dzień za dniem są o krok dalej od swojego maluszka…

– z chwilą, gdy pierwszy raz w nocy mówią do partnera „teraz Twoja kolej na wstawanie”
– z chwilą, gdy dziecko pierwszy raz wybiera ramiona inne, niż matczyne
– z chwilą, gdy stoją poruszone akrobacjami swojej pociechy na placu zabaw i powstrzymają się, aby podbiec i uchronić przed upadkiem, który jeszcze się nie stał…
– z chwilą, gdy dziecko otrzyma po raz pierwszy do rączki jedzenie i napotka akceptujące spojrzenie, gdy siedzi wysmarowane nim po koniuszki włosów
– z chwilą, gdy pierwszy raz zdobędą się na samodzielne wyjście na kawę z koleżankami
– z chwilą, gdy pierwszy raz usłyszą od dziecka „ja siam!” i uszanują jego wolę
– z chwilą, gdy wracają do pracy i z zaskoczeniem, a nawet poczuciem winy przyjmują, jak bardzo je to cieszy
– z chwilą, gdy prowadzą swoje dziecko po raz pierwszy do żłobka / przedszkola / szkoły
– z chwilą, gdy usłyszą „ale pani powiedziała…”, w kontrze do swojego stanowiska
– z chwilą, gdy dziecko ma swój pierwszy sekret
– z chwilą, gdy dochodzi do pierwszej poważnej kłótni, której towarzyszy myśl, że „to już nie moje maleństwo”
– z chwilą, gdy po raz pierwszy dziecko wybiera wakacje ze znajomymi, a nie z rodzicami
– z chwilą, gdy z błyskiem w oczach dziecko opowiada o swojej pierwszej miłości
– z chwilą, gdy po raz pierwszy to dziecko służy swoją radą, wiedzą i doświadczeniem…

To jest droga każdej matki – przejść od całkowitego zjednoczenia ze swoim dzieckiem do towarzyszenia mu w jego dorosłości. Droga trudna, ale niosąca wiele pięknych uczuć – wzruszenia, radości, dumy, że dziecko radzi sobie samo, chwyta życie, jest kompetentne i sprawcze – nie stałoby się to, gdyby matka się nie oddalała stale o tej jeden mały krok.

Michalina Markowicz
psycholog, psychoterapeuta, doradca zawodowy
Mozaika – terapia, diagnoza, rozwój